"Krótka impresja"


     I.

   Czarne ptaszysko przycupnęło na gałęzi starego drzewa, strugi deszczu oblewały jego ciemne, nastroszone pióra. Niebo przecięła wstęga nienaturalnie jasnej błyskawicy. Kruk łypnął okiem, na kształt wiszący pod nim, po czym niespiesznie zabrał się za dziobanie konopnego sznura, owiniętego wokół gałęzi. Na drugim końcu sznura, bezwładnie zwisał człowiek. Z jego nagiego torsu spływały resztki czerwonej farby, długie, ciemne włosy oblepiły twarz. Między mokrymi włosami uważny obserwator mógłby dostrzec przywiązane, pojedyncze czarne pióro... Kruk dziobnął raz jeszcze i jakby zadowolony z siebie zerwał się z gałęzi, aby odlecieć w mrok. Ciało z łoskotem spadło na ziemię...

     II.

   'Dlaczego jest mi tak... zimno...' ciemna postać powoli otworzyła oczy. Cały widok wypełniła mokra, parująca ziemia. Postać bardzo ostrożnie, jak gdyby stawiała pierwsze kroki, zaczęła podnosić się. Udało jej się wstać, lecz po chwili chwiania się, jej twarz ponownie wylądowała w rozmokłym błocie. Przy kolejnej próbie, stare drzewo pomogło utrzymać równowagę. 'Moje... gardło...' wychrypiał człowiek, a jego ręka powędrowała za tą ulotną myślą. 'Sznur ?' oczy zalało białe światło, gdy samotny piorun przeciął niebo... Oślepiony blaskiem człowiek wykonał krok w przód, po czym ponownie poślizgnął się i miękko osiadł na ziemi pod drzewem...

     III.

   - Cięcie !!! - rozległ się ryk. Postać pod drzewem, pozbierała się i odgarnęła włosy z czoła. - Przepraszam Alex, chwilowo mnie oślepiło... czy ktoś może dać mi cholernego papierosa ? - Chwilowo... oślepiło - powtórzył jakby z niedowierzaniem krępy człowiek, nazwany Alexem. Z pogardą wypluł prawie przeżuty niedopałek. - Powtarzamy tą scenę już po raz piąty, a ty znów coś spieprzyłeś Mike, lepiej dajmy sobie dzisiaj spokój, zanim stracę cierpliwość... W studiu zapaliły się światła, deszcz jak za naciśnięciem guzika (pewnie tak właśnie się stało) przestał padać, ekipa otoczyła Mike'a, ktoś zarzucił mu ręcznik na plecy, w jego ustach pojawił się zapalony papieros. - Jeszcze raz przepraszam, po prostu... nie czuję się dziś zbyt dobrze. - wycedził, wypuszczając kłąb dymu z płuc. - Lepiej żebyś do jutra poczuł się lepiej, kręcimy scenę pościgu. - odpowiedział reżyser, zmierzył swojego głównego aktora groźnym wzrokiem, po czym dodał z przekąsem - Idź lepiej się umyj, wyglądasz jakbyś właśnie wytarzał się w błocie... Mike uśmiechnął się krzywo i ruszył spokojnym krokiem w kierunku szatni.


© Mike Draven

| powrót do opowiadań |