Siedem pytań do kruka

SMUTEK?
Tak był obecny choć jak zwykle nie całkiem
Był i przy mnie i przy nim lecz tym mniejszym kawałkiem
Wszechobecny, wszechstronny
W niebie, w piekle, na ziemi
I przytłaczał, przygniatał z siłą dwustu kamieni

A RADOŚĆ?
Nie jej tam nigdy nie było
Chociaż by się znalazło zaraz się ją gubiło
Lecz jak myślisz czym po śmierci człowiek może się cieszyć?
Tylko morderstwo - zlot kruków dusze może uleczyć

SKĄD LITERA?
Ta była od samego początku
Wypalona na ciele mego - jego rozsądku
On - to dziecko wtedy zostało zabite
Przez szkarłatną literę małe ciało przeszyte

A WIĘC CHŁOPIEC?
Być może on dał temu początek
Małe dziecko - syn Kruka symbol tyłu pamiątek
Utopiony wraz ze mną, z nim wreszcie z nami
Uśpiony na wieki w zimnej czarnej otchłani
A wraz z nim w mętnej wodzie zemsta burzy się i pieni
I zanika prawo życia z martwych wstaje uśpieni

CZEMU SREBRO?
Pytasz srebro - ja nie wiem
Spadło trochę go z nieba, nie to księżyc płynął po niebie
Dotknął oczu i nosa, ust , uszu i brody
I nie lękał się dotknąć w śmierci skąpanej wody
Cóż podziwiam go za to bo gwiazdy o tysiącu promieni
Zapomniały i zgasły tańcząc wokół ich cieni

CZY TO ZŁOTO?
Nie pytaj nie odpowiem ci na to
Bo czy można złotem nazwać tych co się oddaje katom
I morduje po cichu, złoty sen obiecuje
Potem prosto, bez serca w drugie serce celuje

A OSTATNIA TAJEMNICA?
Jest taka jedna nie do ujawnienia
Ona - on pod swe skrzydła czarne obce bierze cierpienia
I unosi pod niebo w srebrną tarcze księżyca
Po skończonym zadaniu w stadzie kruków zanika


© Gothicgirl

| powrót do wierszy |